Rozmyślania Sądu Najwyższego o kredytach frankowych.

Wpis w dużej mierze dotyczy tzw. kredytów frankowych. Powiemy sobie, choćby orientacyjnie, w jaki sposób są obecnie rozpoznawane niniejsze sprawy oraz nad czym zastanawia się Sąd Najwyższy, a także czyje stanowisko będzie brane pod uwagę. Ponadto rozwiejemy wątpliwości dot. „precedensów”, czyli wyjaśnimy jaki wpływ na naszą sytuację procesową ma wyrok innego sądu w tożsamej sprawie.

O czym myśli Sąd Najwyższy?

Obecnie dość uwypuklone medialnie rozważania Sądu Najwyższego dot. wspomnianych spraw frankowych. Zacznijmy od początku, albo raczej od punktu zwrotnego w sprawach kredytów frankowych. Otóż w dniu 3 października 2019 r., a zatem już ponad półtora roku temu, zapadło przełomowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Sądy w znacznej mierze zmieniły podejście do spraw związanych z kredytami frankowymi, jednak nadal pozostawało wiele wątpliwości. Obecnie już orzecznictwo w zakresie kredytów indeksowanych albo denominowanych do franka szwajcarskiego, w znacznym zakresie zaczęło się ujednolicać. Ujednolicenie orzecznictwa, przede wszystkim z uwagi na ww. orzeczenie TSUE pozostaje korzystne dla frankowiczów. Umowy po stwierdzeniu abuzywności zawartych w nich klauzul są przeważnie unieważniane, a strony wzajemnie zwracają sobie otrzymane środki. Jednakże nadal nie wszystkie kwestie sporne zostały rozstrzygnięte.

Ostatnie 2 tygodnie miały rozstrzygnąć pozostałe problematyczne kwestie dot. spraw frankowych. W dniu 29 kwietnia 2021 r., kolejne orzeczenie wydał TSUE – odpowiadając na 5 pytań zadanych przez Sąd Okręgowy w Gdańsku. Jak się jednak okazało TSUE odesłał sędziów do prawa krajowego. Jeśli natomiast chodzi o naszą krajową judykaturę, to w dniu 29 stycznia 2021 r., Małgorzata Manowska, czyli Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego skierowała 6 pytań do pełnego składu Izby Cywilnej. W jaki sposób na zadane pytania odpowiedział pełny skład Izby Cywilnej? Cóż, pełny skład Izby Cywilnej jeszcze myśli, a myślenie to nieco się przedłuża. Początkowo bowiem uchwała miała zostać wydana w dniu 25 marca 2021 r., następnie w dniu 13 kwietnia 2021 r., a ostatecznie w dniu 11 maja 2021 r. Niestety posiedzenie w dniu 11 maja 2021 r., zostało bezterminowo odroczone.

Co istotne i niezwykle frapujące, sędziowie Sądu Najwyższego zwrócili się o zajęcie stanowiska w sprawach kredytów frankowych do następujących podmiotów: Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego oraz Rzecznika Finansowego. Sytuacja wydaje się dość niespotykana i w mojej subiektywnej ocenie trudna do zrozumienia. Przede wszystkim – Sąd Najwyższy ma odpowiedzieć na pytania w zakresie dot. interpretacji i stosowania prawa. Sąd Najwyższy jest najwyższym organem władzy sądowniczej i jego zadaniem jest między innymi zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych oraz podejmowanie uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne. Zwracanie się zatem do odrębnych podmiotów o zajęcie stanowiska w kwestii rozstrzygnięcia zagadnień prawnych jest dość ciekawym rozwiązaniem. Rozstrzygnięcie będzie miało istotne skutki społeczne, więc być może takie działanie znajduje pewne uzasadnienie. W tym działaniu jednak nie potrafię zrozumieć zwrócenia się o stanowisko do Rzecznika Praw Dziecka… Oczywiście z pełnym szacunkiem do ww. Organu, ale jak stanowisko Rzecznika Praw Dziecka ma wpłynąć na uchwałę pełnego składu Izby Cywilnej, tego nie umiem sobie wyobrazić.

Część zagadnień, których będzie dot. uchwała pełnego składu Izby Cywilnej była już rozpoznawana przez Sąd Najwyższy – również w składzie 7 sędziów. Dlatego w pewnym zakresie można przypuszczać jakie stanowisko zostanie wyrażone w oczekiwanej uchwale. W pozostałym jednak zakresie uchwała może mieć znakomite znaczenie dla spraw frankowych. W związku z powyższym, część spraw jest obecnie zawieszona, a niektórzy kredytobiorcy jeszcze wstrzymują się z inicjowaniem postępowań i nadal spłacają zobowiązanie kredytowe. Wydaje się zatem, że dobrze byłoby już zakończyć ten przedłużający się stan niepewności. Być może kiedy Rzecznik Praw Dziecka zajmie stanowisko dot. stosowania prawa w zakresie kredytów indeksowanych lub denominowanych, to i Sąd Najwyższy zakończy swe rozważania…

Przy okazji kredytów frankowych, pozwalam sobie wspomnieć, że już na niniejszym blogu analizowaliśmy przedmiotowe zagadnienie. Wpis znajduje się pod linkiem:

Czy sądy powszechne wydają takie same wyroki w tożsamych sprawach?

Czasami zdarza się, że strony postępowania znajdują wyroki sądów z drugiego końca Polski – zapadłe w podobnych sprawach. Zdarza się również, że w przypadku takiego znaleziska strony za absolutnie konieczne uznają dołączenie do swojego pisma wydruku takiego wyroku. Niektóre osoby, aby mieć całkowitą pewność, że sąd rozstrzygający ich sprawę nie pominie tegoż wyroku, życzą sobie, żeby cały ten wyrok „wpisać” do składanego pisma. Czy rzeczywiście takie działanie ma sens?

Zacznijmy może od zauważenia, że sądy, a czasami również poszczególni sędziowie mają swoją „linię orzeczniczą”. Sędziowie rozpoznają bardzo dużo spraw, więc po przeanalizowaniu kilku spraw o tożsamej tematyce wyrabiają sobie ocenę danego zagadnienia prawnego. Często ta ocena jest niezmienna przez wiele miesięcy, lat, a czasem przez całą pracę sędziego. I teraz zadajmy sobie pytanie – czy jeśli zmusimy np. sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie, żeby przeczytał wyrok z uzasadnieniem wydany przez Sąd Rejonowy Szczecin-Prawobrzeże i Zachód, to czy sędzia Sądu Okręgowego zmieni swoja wieloletnią linię orzeczniczą i dopasuje ją do przedłożonego wyroku? Cóż… Oczywiście, każdy sędzia może zweryfikować swoje poglądy i zwyczajnie je zmienić, jednak przypuszczenie, że zrobi to po lekturze wyroku wydanego przez sędziego z drugiej strony Polski jest dość wątpliwe.

Jeśli miałbym coś w tym zakresie doradzić, to stwierdziłbym, że warto w swoich pismach zamieszczać fragmenty orzeczeń innych sądów. Wiadomo, że jeśli orzeczenie pochodzi od sądu wyższej instancji, to nawet lepiej. Warto jednak pamiętać, żeby z cytowaniem nie przesadzić. Raczej nie warto przytaczać 20 takich samych orzeczeń albo jednego całego. Skopiowanie i wklejenie lub dołączenie wydruku z całym orzeczeniem oraz jego uzasadnieniem jest raczej średnim pomysłem – i to z wielu względów.

Podsumowując zatem powyższe rozważania, można stwierdzić, że posiłkowanie się orzeczeniami innych sądów jest dobre, ale musi to być wykonane w rozsądnych granicach. Sąd nie będzie jednak związany przedłożonym przez nas orzeczeniem i oceni sprawę według swojego uznania. Istotniejszym jest zatem przekonanie sądu do zasadności naszego stanowiska, niż wykazanie, że w podobnej sprawie inny sąd orzekłby na naszą korzyść.

Czy wykładnia danego sądu może być wiążąca dla innych sądów?

Odpowiedzi na powyższe pytanie należy szukać w Ustawie z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. 2018 poz. 5). Zgodnie z art. 87 § 1 ww. Ustawy – uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego, składu połączonych izb oraz składu całej izby, z chwilą ich podjęcia, uzyskują moc zasad prawnych. Skład 7 sędziów może postanowić o nadaniu uchwale mocy zasady prawnej. Kolejny przepisem, tj. art. 88 ww. Ustawy, wskazuje że uchwały z mocą zasady prawnej wiążą zwykły skład Sądu Najwyższego. Jeżeli natomiast jakikolwiek skład Sądu Najwyższego zamierza odstąpić od zasady prawnej, przedstawia powstałe zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia składowi całej izby.

Sądy powszechne nie są natomiast formalnie związane wykładnią prawa przedstawioną w uchwale z mocą zasady prawnej. Trzeba jednak mieć na uwadze, że jednym z celów Sądu Najwyższego jest ujednolicanie orzecznictwa. W związku z powyższym stanowisko wyrażane w uchwale z mocą zasady prawnej przeważnie jest aprobowane przez sądy powszechne. Dlatego też oceniając szanse w danej sprawie powinniśmy zwrócić uwagę czy zagadnienie prawne, o które się spieramy nie było przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w ww. składach. Wskazać również należy, że właśnie dlatego uchwała całej izby Sądu Najwyższego w sprawach kredytów frankowych jest tak wyczekiwana oraz doniosła.

Można zatem ocenić, że warto w pismach procesowych powoływać się na uchwały, które uzyskały moc zasady prawnej. Nie kwestionując tego poglądu, należy jedynie wskazać, że najpewniej sąd rozstrzygający naszą sprawę będzie znał taką uchwałę. Nie ma ich wszakże, aż tak dużo, żeby sędzia pracujący w danym referacie miał o nich zapomnieć – przynajmniej co do zasady. Jednakże z daleko posuniętej ostrożności procesowej, można przypomnieć korzystną dla nas uchwałę, a przynajmniej jej najistotniejsze fragmenty.