Nie będę ukrywał, wpis będzie miał w znacznej części charakter krytyczny dla nowelizacji przepisów kodeksu postępowania cywilnego. Dlaczego krytyczny i dlaczego raczej? Wyjaśnię poniżej. Czy możemy mówić o obowiązkowej mediacji? To również wyjaśnimy. Na początek jednak trochę teorii.
Czym jest mediacja?
Kiedy robiłem kurs na mediatora chyba pierwszym zadaniem było stworzenie definicji mediacji. Każdy z przyszłych mediatorów wymyślił nieco inną definicję, natomiast mediacja każdego z nas miała pewne cechy wspólne. Jedną z tych cech wspólnych była DOBROWOLNOŚĆ. Podczas kursu nikomu z nas – w tym również osobom prowadzącym kurs chyba nie przyszło do głowy, że mediacja może być pozbawiona tej cechy – DOBROWOLNOŚCI.
Wracając do pytania – czym jest mediacja? Mediacja jest dla mnie taką próbą zbliżenia przeciwnych stanowiska. Aby ta próba miała sens, obie (to bardzo ważne) strony muszą mieć chęć do wzajemnych ustępstw. Właśnie dlatego mediacja może być tylko i wyłącznie dobrowolna. Oczywiście może być jedynie dobrowolna – jeśli ma mieć sens. Jeśli nie ma mieć sensu może nie być dobrowolna. Równie dobrze można zamknąć przeciwne strony w pokoju i zezwolić im na wyjście dopiero po osiągnięciu porozumienia. Natomiast we wpisie skupimy się na tym co racjonalne.
Odejście od zasady dobrowolności.
Wpis miałem napisać po jednej z rozpraw rozwodowych – a dokładnie po pierwszym terminie rozprawy. Strony w pismach przygotowawczych wyraziły zgody na mediację. Stawiliśmy się w sądzie. Sąd stwierdził, że mediacje w sprawach rozwodowych powinny być obligatoryjne i zapytał, czy się zgadzamy na przeprowadzenie mediacji. Druga strona bez wahania stanowczo odpowiedziała, że tak. My mając na uwadze wyrażoną ocenę Sądu, odpowiedzieliśmy, że również wyrażamy zgodę, ale uważamy, że mediacja w tej sprawie jest bezcelowa. Po 5 minutach rozprawa się zakończyła skierowaniem stron na mediacje.
Na mediacji (bez udziału pełnomocników) okazało się, że strony nie doszły do porozumienia, a właściwie nie było nawet blisko porozumienia. Jaki sens miało wyznaczanie mediacji? Żaden. Jaki skutek miało wyznaczenie mediacji? Przejechaliśmy się raz do sądu na 5-minutową rozprawę, klienci przejechali się również do mediatora (nie wiem ile trwało posiedzenie mediacyjne) i ponownie wracamy do samego początku – tyle że po poniesieniu kosztów mediacji i pierwszego „pustego” terminu rozprawy sądowej.
Generalnie w sprawach o rozwód temat obowiązkowych mediacji jest poruszany już od pewnego czasu. Na razie na szczęście ustawodawca nie wprowadził obligatoryjnych mediacji. Natomiast wiecie – sytuacja, w której jedna strona chętnie przystaje na propozycje mediacji, jest dość problematyczna dla drugiej strony, która uważa, że mediacja jest bezcelowa. W takim przypadku druga strona może się nieco narazić, a przynajmniej zrobić złe wrażenie – jako ta strona uparta i zawzięta. Dlatego wychodzę z założenia, że lepiej w takim przypadku również przystać na mediację, a to czy rzeczywiście ma ona sens, to już coś zupełnie innego. Niejednokrotnie bowiem spotykałem się z sytuacją, że strona, która twierdziła, że jest otwarta na rozmowy polubowne, czy też mediację, następnie uznawała, że właściwym i POLUBOWNYM sposobem zakończenia sprawy pozostaje pełne ustępstwo drugiej stron.
„Obowiązkowa” mediacja w sprawach budowlanych.
O ile „obowiązkowa” mediacja w sprawach rozwodowych, to póki co nieokreślona w czasie przyszłość, to w sprawach budowlanych jest to wchodząca w życie nowelizacja. Dla porządku – słowo obowiązkowa oznaczam cudzysłowem, gdyż w wielu artykułach znajdziecie informacje o obowiązkowej mediacji w sprawach budowlanych. Nie jest to jednak prawda, przynajmniej nie w pełni, co wyjaśnię w dalszej części tekstu. Otóż od dnia 1 marca 2026 r., wszedł w życie art. 458³ª § 1 k.p.c., który stanowi, że w sprawach, o których mowa w art. 458² § 1 pkt 5, sąd przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę kieruje strony do mediacji. Dla porządku – art. 458² § 1 pkt 5 k.p.c. dotyczy spraw z umów o roboty budowlane oraz ze ściśle związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu robót budowlanych.
Zanim przejdę do tego, co oceniam krytycznie, to kilka słów o samej instytucji mediacji. Bez tego fragmentu tekst będzie niepełny, a ponadto będzie można odnieść wrażenie, że krytykuję mediacje w swej istocie. To nie tak – uważam, że mediacje są bardzo często świetnym rozwiązaniem. Co ciekawe, często mediacje bywają bardzo korzystne dla obu stron postępowania. Mediacjami możemy zaoszczędzić czas i pieniądze. Co więcej, zalety mediacji ujawniają się szczególnie np. we wspomnianych sprawach budowlanych. Sprawy budowlane są bowiem często bardzo skomplikowane – do tego stopnia, że różni biegli sądowi mogą odmiennie oceniać np. wykonanie danych prac, prace naprawcze, powstałą szkodę itp. Dlatego nie zawsze można mieć pewność w kwestii sądowego rozstrzygnięcia sprawy, a opinia biegłego może nas bardzo zaskoczyć.
Przez poziom skomplikowania, często sprawy budowlane się przedłużają, a za tym podążają również rosnące koszty postępowania. Co więcej, inwestor może przez długi czas pozostawać w niepewności, co do kontynuowania prac. Mediacje są tu świetnym rozwiązaniem. Lepszym rozwiązaniem będzie dla nas np. uzyskanie 80% tego, czego chcemy po miesiącu mediacji, niż 100% po 4 latach procesu. Oczywiście w sprawie sądowej raczej nie ma pewności, że uzyskamy 100% tego, czego oczekujemy. Równie dobrze możemy uzyskać 50%, czy choćby 80%, ale po kilku latach i kilkudziesięciu zainwestowanych tysiącach. Dlatego zdecydowanie warto korzystać z mediacji – szczególnie w sprawach budowlanych. Ale…
Raczej krytyczna ocena „obowiązkowych” mediacji w sprawach budowlanych.
Niestety zdarza się tak – i to nie rzadko, że przynajmniej jednak strona nie jest chętna na jakiekolwiek ustępstwa. Do mediacji niezbędna jest wola ustępstw obu stron. Jeśli mamy bowiem jedną stronę, np. powoda, który jest gotów obniżyć swoje roszczenia nawet (co się raczej nie zdarza o 50%), ale druga strona uważa, że pozew jest zupełnie bezzasadny i nie zamierza się godzić na jakiekolwiek ustępstwa, to mediacja po prostu nie ma sensu. Po prostu.
Jaki jest skutek bezsensownej mediacji? Tak jak już powyżej wskazałem – czas i dodatkowe koszty. W sprawach budowlanych natomiast ten czas jest po prostu ważny – szczególnie dla inwestora. Dlatego uważam, że obowiązkowa mediacja po prostu nie byłaby dobrym rozwiązaniem. W skrajnych przypadkach byłaby wręcz krzywdzącym rozwiązaniem. Na przykład, jeśli roboty byłyby wykonane w sposób oczywiście wadliwy, a wykonawca całkowicie uchyla się od jakiejkolwiek odpowiedzialności, to i tak inwestor byłby zmuszony do wzięcia udziału w bezcelowych mediacjach.
Teraz odpowiem na pytanie, dlaczego nowelizację oceniam raczej krytycznie i dlaczego pojęcie „obowiązkowa” (mediacja) jest tak naprawdę błędne? Otóż nowelizacja dotycząca spraw budowlanych tak naprawdę nie pozbawia mediacji cechy dobrowolności, czyli nie jest obowiązkowa. Cały czas obowiązuje bowiem art. 183 (8) § 2 k.p.c., który stanowi, że mediacji nie prowadzi się, jeżeli strona sprzeciwi się jej w terminie tygodnia od dnia ogłoszenia lub doręczenia jej postanowienia kierującego strony do mediacji, chyba że przed wydaniem postanowienia wyraziła zgodę na prowadzenie mediacji. Czyli mamy do czynienia ze stanem pranym, w którym Sąd nie zapyta nas, czy wyrażamy zgodę na mediację. Sąd po prostu wyda postanowienie, w którym skieruje nas na mediację. My natomiast będziemy mogli złożyć sprzeciw i wtedy mediacje nie zostają rozpoczęte. Zasada dobrowolności mediacji jest zatem zachowana.
Tylko mamy jeden haczyk, na który również warto zwrócić uwagę. Otóż mocą opisywanej nowelizacji w życie wchodzą również inne przepisy, w tym również art. 103 § 3 pkt 1¹ k.p.c., który stanowi, że jeżeli strona bez uzasadnionej przyczyny odmówiła poddania się mediacji – sąd może, niezależnie od wyniku sprawy, włożyć na tę stronę obowiązek zwrotu kosztów w części wyższej, niż nakazywałby to wynik sprawy, a nawet zwrotu kosztów w całości. Właśnie… Jak sądy będą oceniały „brak uzasadnionej przyczyny odmówienia mediacji”? Czy kwestionowanie roszczenia w całości na etapie przedsądowym, to uzasadniona przyczyna, czy nie? Poza tym, czy jeśli nie wyrazimy zgody na mediacje, to czy Sąd obciąży nas kosztami, czy nie? Wątpliwości jest sporo, więc i ryzyko procesowe wzrasta.
Podsumowując, mediacje – TAK, obowiązkowe mediacje – NIE. Uważam, że tak jak i ogień nie może być co do zasady zimny, tak i mediacja nie może być obowiązkowa. Oczywiście nowelizacja nie wprowadza obowiązkowej mediacji, ale w stanowczo do niej obliguje. W mojej ocenie nowelizacja wprowadzi więcej złego, niż dobrego, natomiast zobaczymy. Celem w mojej ocenie jest odciążenie sądów, a w konsekwencji szybsze rozpoznawanie postępowań sądowych. Pozostaje mieć nadzieje, że będą prowadzone statystki i nowelizację będzie można w przyszłości rzetelnie ocenić. Mam nadzieje, że po takiej weryfikacji moją raczej krytyczną ocenę będę mógł uznać za chybioną.
