Wyrok TSUE, który zmienił sposób orzekania w sprawach frankowych.

Życie spraw frankowych wbrew powszechnej opinii wcale nie jest nudne i niezmienne. Zmiany zachodzą. Swego czasu TSUE zmieniło sposób pojmowania kredytobiorcy, jako przedsiębiorcy w sprawach frankowych. Tym razem jednak zmiana jest jeszcze większa, tzn. obejmująca właściwie wszystkich kredytobiorców. Chodzi bowiem o sposób rozliczania się kredytobiorcy z bankiem.

Teoria dwóch kondykcji.

Do tej pory – już od kilku lat w orzecznictwie sądów powszechnych w Polsce niemalże jednolicie przyjmowało się rozliczenie stron umów frankowych, poprzez zastosowanie tzw. teorii dwóch kondykcji. Czym zatem jest ta teoria dwóch kondykcji? Jest to teoria, według której roszczenia stron są odrębne i zupełnie niezależne od siebie.

W praktyce teoria dwóch kondykcji oznacza, że kredytobiorca może, czy wręcz powinien dochodzić zwrotu wszystkich spłaconych rat. Bank natomiast może odrębnie dochodzić zwrotu wypłaconego kapitału kredytu. Sąd rozpoznający sprawę nie dokonuje jednak automatycznego potrącenia ww. kwot.

Wadą teorii dwóch kondykcji jest fakt, że nie rozwiązuje sporu stron w sposób definitywny. Po zakończeniu sprawy o zwrot rat, bank mógł zainicjować sprawę o zwrot kapitału kredytu. Mogło i niejednokrotnie dochodziło do dwóch niezależnych postępowań wynikających z jednego stosunku prawnego.

Dlaczego zatem już od kilku lat praktycznie jednolicie obowiązywała teoria dwóch kondykcji? A no przede wszystkim dlatego, że nie istnieją podstawy prawne do wzajemnego rozliczenia stron. Po prostu nie ma przepisu, który pozwoliłby sądowi dokonać potrącenia roszczenia kredytobiorcy z roszczeniem banku, w sytuacji w której bank tegoż roszczenia jeszcze nie dochodzi.

Teoria salda.

Wracając do tytułu wpisu – sytuacja zmieniła się po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Chodzi dokładnie o wyrok z dnia 19 czerwca 2025 r. (C-396/24). W niniejszym wyroku TSUE odpowiedział na pytanie prejudycjalne, które zadał Sąd Okręgowy w Krakowie. Pytanie dotyczyło zasad rozliczeń stron umowy kredytowej, która została uznana za nieważną.

Odpowiedź TSUE wskazuje natomiast, że rozliczenie stron na zasadzie teorii dwóch kondykcji pozostaje niezgodne z art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG. Oznacza to, że należy zmienić obowiązujące orzecznictwo i zacząć stosować – czy raczej wrócić do stosowania teorii salda.

Teoria salda jest natomiast sposobem rozliczenia stron nieważnej umowy kredytu, która polega na porównaniu świadczeń, które strony wzajemnie spełniły i zwrocie różnicy pomiędzy tymi świadczeniami. Czyli w praktyce porównuje się kwotę wypłaconego kapitału, do kwoty spłaconych rat. Kredytobiorca natomiast powinien dochodzić jedynie różnicy pomiędzy ww. wartościami.

Praktyka.

W praktyce zauważyłem już, że faktycznie wiele sądów bardzo przychylnie zapatruje się do stosowania teorii salda. Takie zapatrywanie jest uzasadnione, ponieważ faktycznie rozstrzyga spór pomiędzy stronami umowy kredytu, a nie tylko część tego sporu. Inna kwestia jest taka, że w praktyce po zakończeniu sprawy na zasadzie teorii dwóch kondykcji przeważnie strony i tak rozliczały się z uwzględnieniem roszczenia strony przegrywającej. W praktyce zatem samo faktyczne rozliczenie stron nie ulegnie zmianie. Zmienione natomiast zostanie formułowanie roszczeń.

Tak jak zostało wskazane powyżej – problemem teorii salda jest fakt, że niniejszy sposób rozliczenia nie ma oparcia w obowiązujących przepisach. Dlatego też spornym pozostaje np. w jaki sposób przeliczyć CHF na PLN – z jakiego dnia ustalić kursy. Ponadto przy zastosowaniu teorii salda de facto dokonujemy potrącenia roszczenia banku. Sęk jednak w tym, że bank mógł tego roszczenia nie zgłosić, ani nawet nie postawić w stan wymagalności. Postawienie roszczenia w stan wymagalności jest natomiast kwestią kluczową przy dochodzeniu bezpodstawnego wzbogacenia. Właśnie bezpodstawne wzbogacenie jest natomiast podstawą do dochodzenia roszczeń przez strony nieważnej umowy kredytu. Dość rozsądnym pytaniem jest również pytanie o przedawnienie roszczenia banku. Generalnie problematyka jest całkiem obszerna.

Co by jednak nie mówić, mamy zmiany, do których należy się dostosować. Czasami moi Klienci, czy też znajomi stwierdzają, że prowadzenie spraw frankowych jest fajne, ponieważ jeśli się ma swoje „know how”, to właściwie można działać na stałych wzorach oraz w ramach ściśle określonych procedur. To jednak nie do końca prawda.

Skontaktuj się z nami

Zadzwoń, napisz do nas na adres e-mail albo użyj formularza kontaktowego. Odpowiemy na Państwa pytania.