Alimentacyjne prawdy i mity 1/2.

Dzisiejszy wpis jest napisany nieco inaczej niż pozostałe. Nie będzie tu związku przyczynowo – skutkowego. Zajmiemy się natomiast pytaniami oraz pomysłami w zakresie obowiązku alimentacyjnego. Obalimy kilka mitów i odpowiemy sobie na kilka pytań, które mają znaczenie dla osób uprawnionych lub zobowiązanych do obowiązku alimentacyjnego.

Jeśli ukryję majątek to nie będę musiał płacić alimentów.

Poczucie sprawiedliwości podpowiadało mi, żeby napisać, iż jest to typowy mit. Po zastanowieniu się, trzeba jednak przyznać, że nie do końca tak jest. Skuteczne „ukrycie majątku” nie zwolni nas z obowiązku alimentacyjnego, ponieważ nadal mamy „możliwości zarobkowe”. Może jednak mieć wpływ na wysokość tegoż świadczenia. Ukrywanie majątku jest jednak ryzykowne z wielu względów – takich jak choćby wyjście na jaw niecnego planu ukrywającego. Jeżeli sąd uzna, że postępujemy nieuczciwie, to trudno oczekiwać, że będzie nas oceniał szczególnie przychylnie.

Zdarzyło mi się, że strona upoważniona do świadczenia alimentacyjnego (była małżonka Klienta) „zapomniała” wskazać, że jest właścicielką domu. Uchybienie wydaje mi się bardzo poważne i jestem ciekawy jak sprawę oceni sąd. Takich przypadków jest jednak stosunkowo niewiele, natomiast częstym zjawiskiem jest zaniżanie majątku. Sąd dysponuje jednak co najwyżej młotkiem porządkowym, natomiast magicznej kuli z całą pewnością nie posiada – przynajmniej na sali sądowej. Dlatego też pozostaje nam liczyć na dowody, które przedłożymy do akt sprawy.

Ponadto spory o alimenty bardzo często sprowadzają się do polemiki dot. tego jakiej wysokości majątkiem dysponuje zobowiązany. Dyskusja jest szczególnie ożywiona w przypadku władania nieruchomościami, które co do zasady stanowią wysoką wartość. Otóż jedna ze stron będzie podnosić jak znakomitą wartość ma dana nieruchomość i jakie pożytki może przynosić (np. z najmu), podczas gdy druga strona będzie przedstawiać tą samą nieruchomość, jako obciążenie, do którego w zasadzie trzeba tylko dopłacać.

Jeśli będę wpłacał po kilka złotych alimentów to nic mi nie zrobią.

Bardzo niebezpieczny mit, który może wynikać z faktu, że przed kilkoma laty przepis kodeksu karnego dot. niealimentacji nie był do końca precyzyjny. Obecnie jednak art. 209 § 1 k.k. stanowi, że kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową, jeżeli łączna wysokość powstałych wskutek tego zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Wpłacając jedynie drobne sumy bardzo szybko zaległość przekroczy 3 miesiące, przez co wypełnimy dyspozycję ww. przepisu. Przy okazji można też wspomnieć, że prawo karne nie jest nazbyt wyrozumiałe. Dość często spotykałem się z poglądem, że jeśli sprawa trafi do sądu to zobowiązany zapłaci zaległości i sąd go uniewinni albo umorzy postępowanie. Otóż nie – uregulowanie zobowiązania zapewne znajdzie odzwierciedlenie w orzeczeniu wydanym przez sąd. Trzeba jednak pamiętać, że zobowiązany zdążył już popełnić przestępstwo. Dlatego rozstrzygniecie, na które można liczyć to warunkowe umorzenie postępowania. Takie orzeczenie ma jednak zupełnie inne konsekwencje niż uniewinnienie albo umorzenie postępowania.

Od czego zależą alimenty?

Skupimy się tutaj na obowiązku alimentacyjnym rodzica względem dziecka. Ustalając taki obowiązek alimentacyjny sąd bada 2 okoliczności:

  • usprawiedliwione potrzeby uprawnionego;
  • zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego.

Opis niniejszych okoliczności byłby tak szeroki, że na jego podstawie spokojnie można by napisać pracę doktorską. Na przestrzeni lat ukształtowało się bardzo szerokie stanowisko doktryny oraz zostało wydanych bardzo wiele orzeczeń. Opiszemy jedynie pokrótce o co w tym wszystkim chodzi, a żeby nie wymyślać koła na nowo przytoczymy sobie wykładnię ww. pojęć prezentowaną w doktrynie.

„Przez usprawiedliwione potrzeby rozumie się nie tylko te elementarne polegające na zapewnieniu minimum egzystencji, chodzi bowiem o stworzenie uprawnionemu normalnych warunków bytowania, odpowiadających jego wiekowi, stanowi zdrowia i innym okolicznościom konkretnej sprawy, jeżeli uprawniony nie może zaspokoić swych potrzeb własnymi siłami (por. tezę IV wytycznych SN z 1987 r., art. 133 Nb 3)”.¹

Już z ww. definicji możemy się dowiedzieć, że sąd aby ocenić usprawiedliwione potrzeby uprawnionego będzie badał różnorodne elementy. Co do zasady, każdorazowo istotne znaczenie ma wiek uprawnionego. Od wieku bowiem zależy czy uprawniony chodzi do przedszkola, do szkoły czy może na studia. W dużej mierze od wieku zależy również ile kosztuje wyżywienie, ubranie czy choćby rozrywka uprawnionego. Generalnie przyjmuje się, że im uprawniony jest starszy tym wyższe są jego usprawiedliwione potrzeby. Ponadto niezwykle istotny jest stan zdrowia i określenie czy uprawniony wymaga jakiegoś specjalistycznego leczenia, diety lub np. rehabilitacji.

Ponadto sąd ustalając usprawiedliwione potrzeby uprawnionego bada również szereg innych okoliczności – np. czy uprawniony korzysta z zajęć pozalekcyjnych lub jak kształtują się koszty pasji, które uprawniony realizuje.

Przy ocenie zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego bierze się pod uwagę przede wszystkim dochody uzyskiwane przez zobowiązanego. Mamy tutaj na uwadze wynagrodzenie uzyskiwane na podstawie umowy o pracę (wraz z wszelkimi premiami i dodatkami), a także dochody uzyskiwane z innych źródeł, takich jak np. umowa zlecenie lub umowa o dzieło. Ponadto „na równi z wynagrodzeniem za pracę traktuje się uzyskiwanie przez zobowiązanego świadczenia z innych tytułów, w szczególności emeryturę, rentę inwalidzką, rentę odszkodowawczą, zasiłki z ubezpieczenia społecznego za czas niemożności pełnienia pracy, stypendia itp.”.²

Tak jak już zostało powyżej wskazane – ocenie podlega również jakim majątkiem dysponuje zobowiązany. Jeśli bowiem zobowiązany posiada nieruchomości, które wynajmuje lub dzierżawi, to bez wątpienia sąd uwzględni takie okoliczności w wydanym rozstrzygnięciu. To samo dotyczy środków pieniężnych – jeżeli zobowiązany będzie posiadał bardzo dużo gotówki, to niewątpliwie trudno mu będzie przekonać sąd, że środki te nie powinny mieć wpływu na wysokość zobowiązania alimentacyjnego.

W kontekście powyższego akapitu jeszcze jedna uwaga. „Przy ocenie możliwości majątkowych zobowiązanego bierze się pod uwagę przede wszystkim dochody, jakie z jego majątku można osiągnąć przy stosowaniu zasad prawidłowej gospodarki, w szczególności wartość pożytków naturalnych i pożytków cywilnych”.³ Oznacza to, że jeżeli np. zobowiązany dysponuje kamienicą, to zgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki powinien z niej osiągać stosunkowo wysoki dochód. Prawdopodobnie sąd nie da wiary twierdzeniu, że np. zobowiązany boi się wynająć kamienicę czy też w przyszłości będzie chciał w niej zamieszkać, dlatego nie chce aby obecnie mieszkał tam ktoś inny. Raczej przyznać należy, że stosując zasady prawidłowej gospodarki zobowiązany powinien wynająć kamienicę i osiągać z tego tytułu znaczny dochód. Oczywiście okoliczności zawsze są nieco inne i wszystkie przypadki należy analizować oddzielnie. Dla przykładu ostatnio sąd I instancji w sprawie, w której reprezentuję uprawnioną do alimentów, stwierdził że do możliwości majątkowych zobowiązanego nie należy uwzględniać domu, albowiem budynek ten nie został formalnie odebrany. Jest to około 10-letni dom, a więc stosunkowo nowy budynek mieszkalny. Sąd jednak doszedł do wniosku, że formalnie dom nie może stanowić przedmiotu najmu, a w związku z tym nie ma znaczenia dla majątkowych możliwości zobowiązanego. Osobiście nie zgadzam się z tym stanowiskiem. Właściciel domu może w każdej chwili sformalizować jego odbiór, a także może budynek sprzedać, albowiem jego wartość (nawet nieodebranego) jest wysoka. W taki czy inny sposób właściciel przy zachowaniu zasad prawidłowej gospodarki powinien z takiej nieruchomości osiągać dochód. Obecnie sprawę rozpoznaje Sąd II instancji i zobaczymy, do którego stanowiska się przychyli. Niezależnie jednak od tego, należy przyznać, że ocena możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego nie jest taka łatwa jak to się pozornie może wydawać.

Wreszcie wskazać należy, że stopa życiowa uprawnionego oraz zobowiązanego powinny być na podobnym poziomie. Oznacza to, że jeżeli zobowiązany jest osobą majętną, to sąd zapewne ustali, że usprawiedliwione potrzeby uprawnionego są szerokie i kosztowne. W takim przypadku sąd uzna np. że do potrzeb uprawnionego należy zaliczyć kosztowne wakacje, realizację pasji uważanych za elitarne, czy choćby wysokie koszty wyżywienia oraz ubrania. Oczywiście niniejsza zasada działa również w drugą stronę, tzn. że jeżeli zobowiązany ma stosunkowo niskie możliwości zarobkowe i majątkowe, to i uprawniony raczej nie może liczyć na nadmierne luksusy.

Kończąc niniejszy wpis, muszę przyznać, że chciałem poruszyć 8 zagadnień. Opisałem jednak zaledwie 3 zagadnienia, więc temat alimentów zostanie również poruszony w kolejnym wpisie. Zastanowimy się przede wszystkim nad tym, kto może żądać od nas świadczenia alimentacyjnego oraz czy można dochodzić zaległych alimentów.

¹ K. Pietrzykowski (red.), Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz. Wyd. 6, Warszawa 2020;

² Ibidem;

³ Ibidem.